sobota, 5 marca 2016

[Recenzja] Rapidograf Rystor - pierwsze starcie ;)

Po nieudanej przygodzie z cienkopisami z aliexpress postanowiłam zainwestować w pisak kreślarski (nazywany również rapidografem) polskiej firmy Rystor. Rapidografy tej firmy są chyba najbardziej popularne, jeśli chodzi o zdobienie paznokci. Duże znaczenie ma pewnie fakt, że Rystor jest jedną z tańszych firm produkujących tego typu przybory.
Rapidografy kupiłam na allegro od e-rysik. Bardzo polecam ten sklep - niskie ceny, świetny kontakt ze sprzedawcą, błyskawicznie wysłana i bardzo dobrze zapakowana paczka :)

Kupiłam:
Dwa rapidografy z końcówkami 0,18 mm - 20,49 zł/ szt., link,
Czarny tusz Rystor (20 ml) - 4,94 zł, link,
Biały tusz Rotring (23 ml) - 11,99 zł, link.

Rapidografy Rystor różnią się kolorem w zależności od grubości końcówki. Moje są w najmniejszym rozmiarze 0,18 mm i są czerwone. Każdy z nich zapakowany był w plastikowe etui z dołączoną instrukcją:

Czytałam trochę o używaniu rapidografów zanim je kupiłam. Informacje, które można znaleźć w internecie nie są do końca spójne. Na blogach paznokciowych znalazłam opisy dotyczące czyszczenia, które są sprzeczne z instrukcją (np. rozkręcanie wkładu na tusz czy mycie nie do końca rozkręconego rapidografu). Postanowiłam sugerować się instrukcją i stronami, na których wypowiadają się architekci i inne osoby używające profesjonalnie rapidografów.

Rapidograf składa się z kilku elementów. Po odkręceniu górnej części widoczna jest końcówka rapidografu, a po okręceniu dolnej - pojemnik na tusz:

Sama zatyczka również jest rozkręcana i znajduje się tam mały pojemnik (nawilżacz), który trzeba wypełnić kilkoma kroplami wody, by nawilżać końcówkę rapidografu i nie dopuścić do zasychania w niej tuszu:

Końcówka rapidografu również się rozkręca - żeby to zrobić trzeba użyć dolnej części obudowy i rozkręcić wkład:

Pojemnika z tuszem nie należy wyciągać ani dodatkowo rozkręcać. Ustawiamy go w pozycji open by nalać do środka tuszu i później zamykamy przesuwając na pozycję close:

Postanowiłam poużywać przez jakiś czas jedynie jednego z rapidografów, ponieważ krążą legendy o tym jak niszczą się one zaraz po pierwszym użyciu ;) Stwierdziłam, że jeśli zepsuję swój to tylko jeden. Wydaje mi się, że zapychanie rapidografu może wynikać właśnie z niedostatecznego czyszczenia - na paznokciowych blogach w instrukcjach nie wykręcają wkładu z końcówki rapidografu.

Potrząsałam kilka razy rapidografem i rozpisałam go na kartce. Przygotowałam sobie trzy wzorniki w różnych kolorach żeby go przetestować:

Fiolet to 074 candy lover, nudziak 044 z cnd "w czerwonych buteleczkach" i bordo 005 berry nude semilac. Każdy wzornik pokryłam dwiema warstwami koloru i po utwardzeniu zmatowiłam bloczkiem. Powierzchnia, po której rysuje się rapidografem, musi być zmatowiona, ponieważ w przeciwnym wypadku tusz by się rozlewał. Wiem, że niektórzy wykorzystują do tego top matujący.

Malowanie wzorków było bardzo przyjemne :) Tusz błyskawicznie zasycha, a jeśli coś nie wyjdzie to można przetrzeć wzornik wacikiem nasączonym cleanerem i zacząć jeszcze raz. Jestem przyzwyczajona do malowania pędzelkiem, który trzyma się pod kątem do malowanej powierzchni - rapidograf daje najlepszy efekt w momencie kiedy jest ułożony prostopadle.

Top nie rozmazał namalowanych wzorków :)

Jako ciekawostkę dodam, że oznaczenia na zatyczkach rapidografu świecą w ultrafiolecie:

Po skończonej pracy rapidograf należy wyczyścić. Niewykorzystany tusz z rapidografu można wlać z powrotem do opakowania z tuszem - w tym celu trzeba wykręcić wkład z końcówki.
Po rozkręceniu rapidografu wypłukałam wszystkie elementy pod ciepłą bieżącą wodą i później wytarłam do sucha:

Jestem bardzo zadowolona z zakupów :) Myślę, że wykorzystam te rapidografy do wielu fajnych zdobień. Mam nadzieję, że nie zapchają mi się szybko i będą służyć przez długi czas. Polecam!

12 komentarzy:

  1. Mam go prawie od roku i jeszcze ani razu nie użyłam... ;-) czas najwyższy kupić tusze ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie! Niech taki fajny sprzęt nie leży bezczynnie :)

      Usuń
  2. A ja takie cudo wyrzuciłam rysowaliśmy nimi na studiach na grafice inżynierskiej i uznałam że nigdy mi się pewnie nie przyda:(

    OdpowiedzUsuń
  3. powiedz mi jak go dokładnie czyścisz u mnie niestety końcówka jest jednorazowa :( raz wyczyściłam końcówkę dokładnie i do następnego użytkowania zostawiłam w wodzie aby nie było tuszu i znow była do wyrzucenia ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisałam wszystko w poście. Staram się wypłukać cały tusz. Nie wyrzucaj końcówki - spróbuj ją wymoczyć, a później przedmuchać :)

      Usuń
  4. Tak, ja ich używałam w celach rysunkowych ale na kalce i z nudów w szkole gryzmoliłam nimi po paznokciach. Nie mniej do czasu jak zobaczyłam jak dziewczyny wykorzystują je do zdobień paznokci to do głowy mi nie przyszło, że można je tak wykorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja malowałam paznokcie żelowymi cienkopisami w szkole :D

      Usuń
  5. Hej :) Czyli ten zbiorniczek w, który wlewasz tusz też czyścisz w środku?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wszystko dokładnie czyszczę :)

      Usuń
  6. Hej, czy próbowałaś wlewać zwykłe lakiery hybrydowe? Czy równie łatwo rysowałoby się wzory (poza tym, że trzeba byłoby je utwardzić)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam, ale wydaje mi się, że hybryda jest zbyt gęsta. Tusz momentalnie zasycha i jest bardzo mocno napigmentowany :)

      Usuń